środa, 1 kwietnia 2015

Poezje Katarzyny Kowalewskiej




quo vadis

jeśli tracić siebie to zupełnie. rozprzestrzeniając odejścia poza
namacalne granice. rozrywając struny w niedogranej przestrzeni,
aż po siedliska głuchoniemych ptaków - najrozleglejszą ciszę.
każdy jej akord – to wsiąkanie kropli w ziemię. bezgłośne pasaże
do miejsca, które w środku puchnie. tłumaczone na zewnątrz boli,
zasklepia się i zapada. całość nie zdarza się, tylko się wydaje.

jeśli siebie szukać to na przekór. w ilu ciałach mieszkam, poza
tym jednym? buntuję się przeciwko zamknięciom, w poprzek
drogi ostatnia i pierwsza, centralnie zaszczepiona w kontrastach.
pnąca i spieniona rośnie róża jak fala, cierń w oku, burza. frazy
w przepływach, powroty w parowaniu. na krawędzi załamania
się świtała, rozbieram ze snu cudze głosy. każdy szemrze o mnie

w innym języku. i niestałe skupienia ciał nagle pustoszeją.


egzystencjonalny erotyk

księżycowy pył i magma – kokaina w rozchylonych wargach. to pozorne zbliżenie
jest przenośnią – windą w szybie. w orszaku majaków – góra, dół rwana w półśnie –
w półtonach nagie fakty. w harmonii szaleje sztorm: wiolonczela i smyczek, języczek.
tyle mi ciebie - ile ci mnie. a w środku wrze – esencja. w dekompozycji. unosimy się
niczym napar z głodu. głośno i duszno rozprzestrzeniamy się wilgotni, półżywi,
a wszędobylski dotyk ciągnie pragnienie ku morzu – w ciemności naszych ciał.

zdarzamy się. niedokończeni. przez przypadkowe wyładowania. działa przyciąganie:
elektrostatycznie, psychomotorycznie. mnożymy niewiadome. nieświadomi pękamy
jak tektoniczne płyty, laminaty. na powierzchni czasu krążą płytki krwi. z łoskotem
prześcieradeł ekstatycznie wije się wąż. wychodzę z solarnych odbić, rozbłysków
w głęboką noc – brzeg zrzuca skórę. i o tym w muszlach, w uszach. szum - to już.

program groteska

przejść po Nowym Świecie nago. jest to jakiś pomysł - słyszę. jeśli chcesz zabłysnąć,
pokarz ciało. motto na dziś. ciśnienie i wiatr. mój tata jest gejem, coś się dzieje. I lost
my mind. kariera zrobiona, hit napisany. a wideoklip? najbardziej podniecają w nim misie
i lego - futurystyczne miasto, w którym przeszłość niedługo nas dogoni. produkcja łała łiła.
szok, medialny skutek. nic już się nie zgadza. rośnie większa znieczulica, dosłownie wszystko
skomputeryzowane. zwolenniczki szybkiej jazdy pojawiają się idealnie wyprofilowane.

potem ciągnie się z lubością doskonały makaron. poczuj różnice – w złotym opakowaniu.
za tymi drzwiami - rodzą się nadzieje na normalne życie. oglądaj prawdziwe operacje
na żywym trupie. Fokus TV otwiera zaświaty. najedz się strachu - w pięćdziesięciu ratach.
trafiony wybór. musisz go mieć. jest okazja, są sondaże. i chodzi za mną coś słodkiego,
bez barwników. powrót do przyszłości w wielkim stylu. love is in the air. Alleluja!