poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozmowa z Jerzym

NOWOSIELSKIM




















W przyszłości każdy będzie sławny przez 15 minut.
Zarabianie jest sztuką i praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepsza sztuką.
Andy Warhol






____________________________________________________



ROZMOWA Z JERZYM NOWOSIELSKIM

(…) Na przykład w Stanach Zjednoczonych wykonuje się karę śmierci.

  • Amerykanie są wyjątkowo prymitywnym narodem. Z jednej strony są to ewangeliccy purytanie, z drugiej irlandzcy katolicy, więc poczucie prawa jest tam niesłychanie zabsolutyzowane. Oni nie mają głębszej refleksji, jakiś Hemingway czy Steinbeck może i miał, ale nie ogół. I to Amerykanie nas teraz okupują z tą swoją sztuką, z tym swoim wyciem.


    Nie ceni Pan malarstwa amerykańskiego?

- Zależy jakiego. Hiperrealizm jest bardzo dobrym malarstwem. XIX-wieczne amerykańskie malarstwo amatorskie też jest świetne. Natomiast nie cierpię Warhola, którego sprowadzamy do Polski za duże pieniądze.


Wystawę Warhola w Muzeum Narodowym w Warszawie uważa Pan za nieporozumienie?

- Przecież to szmaciarz. Mogę tak mówić, chociaż nie powinienem, bo on pochodził z Łemkowszczyzny, czyli ojczyzny mojego ojca. Ale dla mnie to jest nikt, jeśli chodzi o malarstwo.


Francisa Bacona, autora najgłośniejszych w naszym stuleciu ukrzyżowań, ocenia Pan wyżej niż Andy Warhola.

  • Bacon był artystą, który cierpiał z powodu realizacji swoich wizji malarskich. A Warhol był cwaniakiem, który pływał po koniunkturze. Jednak ja go w jakimś sensie szanuję - był przynajmniej uczciwy. Powiedział: "Chociaż byłbyś geniuszem, jeżeli nikt cię nie wylansuje, jesteś nikim".

Czy wierzy Pan, że sztuka jest po stronie dobra, że zbawia świat? Wstrząsającym ukrzyżowaniom Bacona trudno odmówić rangi wielkiej sztuki, a jednak Chrystus zostaje w nich przedstawiony jako ochłap mięsa, bez żadnej nadziei na zmartwychwstanie.

  • Bacon jest klasycznym przykładem tego, że sztuka może być wyrazicielem obecności upadłego bytu w naszej świadomości. Jego malarstwo jest rzeczywiście satanistyczne, chociaż sam Bacon był bardzo dobrym człowiekiem, i to nie jego wina, że tak mu wyszło. To był jego los - przypadło mu w udziale świadczenie o realności zła w rzeczywistości empirycznej.

Na ukrzyżowania Bacona patrzy Pan jako na dzieła satanistyczne, ale przecież można na nie również spojrzeć jak na obrazy głęboko tragiczne, świadczące o kondycji współczesności, o załamaniu wiary w samą możliwość zmartwychwstania.

  • Nie, to już jest poziom infernalny. Myślę, że on nie pozostawia żadnej możliwości reinterpretacji w kierunku jakiejś nadziei, jakiegoś dobra. No, ale taka jest prawda i on tę prawdę namalował. Myślałem, że tego się nie da w ogóle namalować, a on to zrobił.

Mówi Pan, że Bacon namalował prawdę. Zapytam więc raz jeszcze, czy obrazy Bacona - prawda w nich wyrażona - mogą prowadzić człowieka do zła?

  • Oczywiście, że do dobra. Poznać oblicze diabła, to znaczy dotknąć samego dna absurdu metafizycznego, a z dna absurdu można się odbić już tylko w kierunku dobra.

Bacon to wspaniały malarz, świadek rzeczywistości infernalnej. A XX wiek, było nie było, był najbardziej infernalny w całej historii naszego gatunku.
Czy Bacon może być zbawiony?


- Ależ proszę pana. To oczywiste.


Czy diabeł może być zbawiony?


- Z idei nieskończonego Miłosierdzia Bożego zrobiono jeden wielki skandal. Ta idea zresztą nie jest nowa, bo występuje na przykład w kazaniach Pseudo-Jana Złotoustego, ale w tym wieku znamy ją z relacji siostry Faustyny.
Kościół nie może przyjąć koncepcji nieskończonego miłosierdzia, bo Kościół jest instytucją pedagogiczną, a nieskończone miłosierdzie jest antypedagogiczne. Z siostry Faustyny zrobiono błogosławioną i sprawa załatwiona. (…)



______________________________________________________